sobota, 18 czerwca 2011
środa, 23 marca 2011
Puk..puk..
To ja. Ile razy klikałam "PISZ", siedziałam przed białym polem do pisania, tyle razy nie wiedziałam co napisać. Zaczynałam, a potem było tylko backspace, zamknij. Zaczęłam pisać ten blog by wyrzucać z siebie przemyślenia, emocje. W ostatnim czasie przemyśleń było mało albo same negatywne albo nie było ich wcale. Emocje były na początku. Była złość, żal, smutek, pojawiły się łzy, wróciła bezsenność. Potem ogarnęło mnie otępienie. A teraz? Teraz jest tylko bezgraniczna miłość do syna. Nic więcej. A przepraszam, jest jeszcze bezgraniczna miłość to czarnucha. Wstajemy o 6.30, jemy, krótki spacer z Negrem. Podróż do pracy, oddaje co trzeba, zabieram co trzeba. Wracamy do domu. Kiedy dzień się kończy, Maluszek śpi, ja siadam do pracy. Zamierzam kupić samochód, bo podróżowanie ZTM z wózkiem, czasem z psem, mnie dobija. Mój plan jest coraz to bliższy realizacji. I dobrze. Złota myśl na dziś i na zawsze. Każdy facet powinien od razu mieć wypisane na czole czego się po nim spodziewać, żebyśmy nie musiały tego sprawdzać metodą prób i błędów i nie marnować swojego cennego czasu na kolejnego popaprańca. Po co dowiadywać się czegoś po czasie, skoro można od razu. Moja wolna chwila własnie się skończyła. Filip domaga się mamy. Jest zdrowy i coraz cięższy. Uśmiecha się do mnie. To jest właśnie facet mojego życia. Inni się nie liczą.
czwartek, 27 stycznia 2011
Co spowodowało, że trzasnął drzwiami..
Nie chcę go w naszym życiu Myślisz, że ja chcę? To ojciec Filipa i zawsze już będzie częścią mojego/naszego życia. Myślałem, że wyjechał i już nigdy nie wróci. To mnie przerasta. Nie chcę się Wami z nikim dzielić, rozumiesz? Zawsze Cię coś przerasta, zawsze się wycofujesz. Nie mam żadnej pewności, że kiedyś sobie coś wymyślisz i bedziesz chciała do niego wrócić. A czy znasz takie słowo jak zaufanie? To mnie przerasta, to mnie przerasta, to mnie przerasta... Wyszedł, trzasnął drzwiami.. tyle go widziałam. Nie odbiera, nie odpisuje. W domu też go nie ma. Może powinnam się przyzwyczaić do bycia samej i po prostu sobie podarować życie z kimś..
środa, 26 stycznia 2011
Słucham od wczoraj
Zagubiłem się wtedy, każdy ma prawo się zagubić, ale chcę wrócić na dawną ścieżkę Do cholery.. ja mam prawo żyć po swojemu i bez niego. Żyć swoim życiem. Pamiętasz jeszcze jak mówiłaś, że nie chcesz, żeby Twoje dziecko żyło w rozbitej rodzinie? Pamiętam. Nie zakładałam wtedy, że zanim jeszcze się dowiem, że jestem w ciąży, on puknie parę razy inną, a potem z nią wyjedzie. Czy to tak ciężko zrozumieć, że nie umiem mu wybaczyć? Ciężko, bo teraz to ja jestem ta zła, że nie pozwalam swojemu synowi żyć w pełnej rodzinie. Chcę być obecny w życiu mojego syna. To niech będzie, przecież mu nie zabraniam Wiesz, ostatnio przypomniałem sobie, czego kiedyś namiętnie słuchałaś i do czego lubiliśmy tańczyć w letnie wieczory na tarasie.
Zatańcz ze mną, proszę..
piątek, 21 stycznia 2011
Bez tytułu
Mam ładniejszą cerę. Od porodu Filipa ani razu nie nałożyłam podkładu. Wystarczy krem nawilżający i już jestem zadowolona. Od paru miesięcy siedzę w jednym miejscu. Od zawsze byłam trochę niespokojnym duchem. Trochę tu, trochę tam. Studia w Wawie, potem wyjazd do Hiszpanii, potem studia w Toruniu. Potem wyjazdy z Pawłem, np. rok temu byliśmy w tym czasie w Norwegii. Odwiedziłam z nim mnóstwo zakątków. Byliśmy dobrze dobrani pod tym względem, oboje lubiliśmy podróżować. Czasem jeszcze się zastanawiam jak to się stało, że to się nie powiodło.. Ale kurdę, zboczyłam z tematu. Potem była praca i mnóstwo wyjazdów. Szkolenie tu, szkolenie tam. Szef był ze mnie zadowolony, moi "podopieczni" również, więc chętnie mnie polecali innym, dlatego dużo wyjeżdżałam. Robiłam to co lubiłam. Szkolenie trwało kilka godzin, potem noc w hotelu. Często zdarzało się, że miałam adoratorów. Ale każdemu mówiłam, że w domu czeka na mnie kochający chłopak. Kochałam Pawła całą sobą. Zawsze jak wracałam do domu rzucaliśmy się na siebie stęsknieni.. cholera.. znowu zeszło na niego. Aż się roześmiałam. Przecież on to zamknięty rozdział.. ale wiem dlaczego wchodzi mi do myśli. Pojawi się znowu niedługo. Poznać swojego syna. Nie wiem jak to będzie wszystko wyglądało. Hmm.. chciałam właściwie napisać o czym innym, ale wyszło dziś jak wyszło.. właściwie to powinnam zmienić tytuł wpisu albo po prostu dzisiaj będzie bez tytułu.. Ach.. no i chciałam jeszcze zapytać czytające mnie mamy.. dziewczyny jak to było z okresem po ciąży? Ile czekałyście?
czwartek, 20 stycznia 2011
Opiekuńczy słodziak
Dzisiaj czuje się wyspana i wypoczęta, to nowość w ostatnich dniach. Także cieszę się bardzo, bo wiem, że ten cudowny stan wiecznie trwał nie będzie. Ostatnio byłam świadkiem przecudownego wydarzenia. Marcin siedział na kanapie, trzymał Filipa i rozmawiał przez telefon ze swoją dziewczyną. Podszedł do nich Negro, wskoczył na kanapę, usiadł blisko Marcina i położył mordkę na nóżce Filipa. Od tego czasu, kiedy Filip leży w łóżeczku, Negro siedzi albo leży przy łóżeczku. Kiedy siedzę z Filipem na kanapie, Negro siedzi przy nas. Kiedy idziemy na spacer cały czas idzie przy wózku, nie odbiega, a zawsze ciężko było go zmusić, żeby szedł obok mnie. Kiedy kąpie Filipa, Negro jest przy nas. Nawet ostatnio, kiedy Filip płakał masakrycznie głośno w nocy, Negro był pierwszy przy łóżeczku. Taki z niego opiekuńczy słodziak:) Marcin żartuje, że Negrol to w końcu starszy braciszek Filipa;) Zaraz będzie u mnie moja znajoma fryzjerka, coś muszę zrobić z moim szaleństwem na głowie. Miłego popołudnia.
poniedziałek, 17 stycznia 2011
Czasu brak
Czasu brak, ale lubię takie życie. Trochę się pozmieniało. Marcin się wyprowadza. Do dziewczyny. Nie wiem czy to dobry pomysł czy nie, ale stwierdził, że chce z nią być 24/7. Powiedziałam tylko, że ma gdzie wracać jakby co. "Nie bądź taka sceptyczna" Nie jestem. Życzę mu szczęścia. Zostaniemy sobie w trójkę. Ja, Fifinka i Negrolek. Damy radę! Paweł się odezwał. Chce się ze mną spotkać i zobaczyć Filipka. Proszę bardzo, przecież ma do tego prawo.
Potrzebuje snu, dużej ilości snu..
poniedziałek, 10 stycznia 2011
Pomyślimy
Mój mały, słodki Bąbelek ma już miesiąc :) Oboje każdego dnia przyzwyczajamy się do siebie, poznajemy. Zabrałam wczoraj Filipka i Michałka pod PKiN. Cała nasza trójka dostała czerwone serduszka WOŚP. Michał zagadywał każdego w parku i pokazywał serduszka. Jedna Pani powiedziała mu, że ma ślicznego braciszka. Na co Michałek odpowiedział "Bardzo go kociam" Tata Michałka zaczął spotykać się z koleżanką z pracy. Tylko szkoda, że bardzo często Michałek spędza popołudnia i niedziele u mnie. Zamiast przyzwyczajać się do nowej sytuacji, będzie czuł się odrzucony przez ojca na rzecz nowej partnerki. A tak swoją drogą, lubię patrzeć jak On bawi się z Michałkiem samochodzikami. Ostatnio mnie przyłapał na tym, że się im przyglądam, zapytał "Może pomyślimy o jeszcze jednym maluszku?" Może za jakiś czas pomyślimy :)
wtorek, 04 stycznia 2011
Mama
Czy można kochać kogoś tak bardzo, że zrobiłoby się dla niego wszystko? Czy można kochać tak bardzo, że skoczyłoby się za nim w ogień?
Można. Kocham każdy kawałek jego malutkiego ciałka. Kocham jego śliczne włoski. Jego zaciśnięte piąstki. Małe usteczka.. Wszystko. "Tusia, jesteś mamą, to takie wspaniałe." Tak, jestem mamą. To niewiarygodne. "Tak, to jest mój mały chłopczyk." "A czy może być też trochę mój?" ... |
Archiwum
Ostatnie wpisy
|